Od dawna mówi się, że muzyka cyfrowa to przyszłośc, że to droga, którą należy podążać. Jeśli tak jest to trzeba też powiedzieć, że CD umiera. Nic tego już nie zatrzyma. W niektórych wydawnictwach na świecie tradycyjne książki określane są mianem Vintage Book. Tak samo jest z CD, które podobnie jak płyty winylowe są oferowane jako produkt kolekcjonerski.
W świecie cyfrowym wszystko jest inne. Dla jednych lepsze dla innych niekoniecznie. Muzyka promowana przez tradycyjne media może całkowicie nieprzyjąć się w internecie a mało znani wykonawcy mogą mieć więcej fanów niż topowe grupy w kraju. Siła tkwi m.in. w radiu internetowym np. jango.com o którym USA Today napisało: “Im love with Jango”, W.I.R.E.D “Extremly social streaming radio”, The Wall Street Jurnal “Stright forward and easy to navigate”.
Na festiwalu Transatlantyk William Goldstein zapytany o płyty CD, odparł ze zdziwieniem, że pewnie chodziło o iTunes.
Skoro muzyka cyfrowa ma taką siłę, to po co nam CD. Właśnie po co?
Jeśli chcesz wydać płytę, wydaj ją cyfrowo. Oszczędzisz pieniądze i czas, a na każdej sprzedanej płycie zarobisz więcej. Dotrzesz do większej liczby słuchaczy. Gdy będziesz potrzebować tradycyjnego CD, zawsze można je wyprodukować za drobną opłatą np. w cdbaby.com (10, 100, 1000 egzemplarzy).
